• Facebook - Grey Circle
  • Instagram - Szary Koło

Najchętniej czytane

Najnowsze wpisy

Szukaj na blogu

Reintrodukcja orchidei tygrysiej w Singapurze

Co to jest reintrodukcja roślin?

Poprzednio pisząc o Grammatophyllum speciosum (tutaj) wspominałam, że w Singapurze prowadzi się reintrodukcję tego gatunku. Reintrodukcja oznacza wprowadzenie na nowo do naturalnego środowiska roślin, które w danym miejscu występowały, ale na skutek działalności człowieka wymarły. Singapur niegdyś szczycił się ponad 220 gatunkami storczyków na swoim terenie. Na skutek rozwoju miasta, rozbudowy infrastruktury i dewastacji lasów tropikalnych większość gatunków orchidei bezpowrotnie została utracona. Do dnia dzisiejszego liczba gatunków spadła do 60 (pozostało nieco ponad 20%), z czego tylko 5 nie jest na liście roślin zagrożonych wymarciem na tym terenie. W 1995 rozpoczęto projekt reintrodukcji wybranych gatunków storczyków. W 1999 roku pierwsze rośliny powróciły na swoje stare miejsca bytowania. Przez kolejne 10 lat z powodzeniem przywrócono na naturalne siedliska 5 gatunków, w tym orchideę tygrysią. W ostatnich latach z powodzeniem posadzono ponad 6,000 roślin, kolejnych 16 gatunków. Mam nadzieje, że historia Singapuru zainspiruje Was, miłośników roślin, do bliższego przyjrzenia się problematyce wymierania rodzimych gatunków i wzięcia aktywnego udziału w ich ochronie. Wystarczy, że będziecie wrażliwi na otaczającą Was przyrodę i czujni, ażeby w porę wychwycić zachodzące niekorzystne zmiany. Poniżej znajdziecie opis małego wycinka prac ze złożonego projektu, jakim jest reintrodukcja. Wysiew nasion na pożywki in vitro to ten etap, kiedy misternie ułożony plan przeradza się w realne działanie...a więc do dzieła! Wysiejmy tę dziką orchideę!

Jak to się robi w laboratorium?

Rozmnażanie z wykorzystaniem nasion jest najbardziej wydajnym sposobem na pozyskanie zróżnicowanego genetycznie materiału roślinnego u storczyków. Droga do upowszechnienia tej metody była trudna i do ostatecznego sukcesu wymagała szeregu badań i odkryć.

Pierwszym krokiem milowym było odkrycie przez francuskiego botanika Noela Bernarda w 1899 roku, że aby nasiona storczyków mogły rozpocząć kiełkowanie, muszą wejść w symbiozę z grzybami, które dostarczą im substancji odżywczych

w początkowej fazie rozwoju.

Opracował metodę zwaną Symbiotycznym Kiełkowaniem Nasion Orchidei. Była to pierwsza skuteczna metoda umożliwiająca pozyskiwanie roślin storczyków z nasion, w warunkach sztucznych. Była to metoda skuteczna, aczkolwiek bardzo kłopotliwa i niedopracowana, przez co mało wydajna. Wymagała jednoczesnego wprowadzenia do podłoża nasion i specyficznej grzybni symbiotycznej. Skuteczność była trudna do przewidzenia, głównie ze względu na problemy w przygotowaniu sterylnej pożywki i wyizolowaniu niezainfekowanej grzybni. Trudności prowadziły do częstych infekcje patogenami, co w efekcie powodowało obumieranie młodych siewek.

W 1921 roku amerykański fizjolog Lewis Knudson opracował metodę Asymbiotycznego

Wysiewu Nasion Storczyków (bez obecności symbiotycznych grzybów).

Po wielu latach eksperymentów, w 1946 roku opublikował wyniki z zastosowaniem pożywki o nazwie Knudson-C (KC), do dzisiaj powszechnie stosowanej

w kulturach nasion in vitro tropikalnych storczyków epifitycznych, w kulturach in vitro w ogóle.

Jak to działa w praktyce?

1.

Pierwszą czynnością, którą wykonujemy w laboratorium roślin in vitro, jest dokładny opis owocu, z którego mamy zamiar wysiać nasiona. Trzeba go zwarzyć, zmierzyć, opisać kolor. Zbieranie tych danych może w przyszłości posłużyć do określenia najlepszych parametrów, jakimi musi cechować się owoc, aby zapewnić najwyższą jakość nasion i siewek.

Mój owoc ważył nieco ponad 109 g. Długość wynosiła około 14 cm,

a obwód w najszerszym miejscu nieco ponad 17 cm. Skórka owocu była zielonożółta, gdzieniegdzie delikatnie pomarańczowa, pokryta czarnymi plamami.

2.

Nasiona będziemy umieszczać w sterylnym środowisku i aby zapobiec infekcjom grzybiczym czy bakteryjnym, musimy bardzo skrupulatnie oczyścić materiał, na którym pracujemy. Pierwszym etapem sterylizacji powierzchni owocu jest dokładne wymycie go pod bieżącą wodą z użyciem domowych detergentów. Na moje szczęście owoc nie był na tyle dojrzały, aby ściany owocu otworzyły się, uwalniając nasiona. Tak więc wszystko, co jest w środku, jest nadal sterylne. W tym przypadku mogę skupić się tylko na wysterylizowaniu zewnętrznej powierzchni.

3.

Kiedy owoc już jest porządnie wyszorowany, przenosimy się do komory laminarnej. Nasz owoc umieszczamy w naczyniu i zalewamy go 80% etanolem. Pozostawiamy na około 10 min i pozwalamy aby alkohol rozprawił się z patogenami na powierzchni owocu.

4.

Wyciągam owoc z naczynia przy pomocy szczypiec (jest to sztuczka prawie cyrkowa przy takiej wadze owocu) i trzymamy przez chwile, tak aby alkohol odparował. Kiedy powierzchnia jest sucha, trzymając owoc szczypcami, opalam go przez kilka sekund nad palnikiem. Odkładam na sterylna podkładkę.

Ja używam kilkukrotnie złożonej folii aluminiowej, uprzednio wysterylizowanej nad palnikiem.

5.

Teraz najprzyjemniejsza cześć zadania. Przy pomocy skalpela otwieramy owoc

i dobieramy się do zawartości. Ponieważ ścianki owocu są dość grube, rozkrojenie na pół stanowi spore wyzwanie. Żeby było trudniej, nie możemy używać rąk, tylko nożyk i szczypce. Trochę wysiłku, kilka przekleństw i gotowe! Wnętrzności są już

z nami! Zobaczcie, jakie maleńkie są nasiona storczyków. W pojedynczym owocu są ich miliony!

6.

Teraz nadszedł czas na przenoszenie nasion do kolb z pożywką. Ponieważ mam do dyspozycji dużą ilość nasion mogę wspomóc się dodatkowymi pożywkami poza wspomniana wyżej standardową pożywką KC.

7.

I tak kolbka za kolbką, mozolnie wydłubywałam nasionka, aż osiągnęłam oszałamiający wynik 16 (!) kolb pełnych, zdrowych i dobrze rokujących na wschody nasionek.

​ 8.

Kończymy prace dokładnym zamknięciem kolb oraz podpisanie nowych kultur. Przenosimy wszystko na półki gdzie musza odstać około dwóch miesięcy, zanim zobaczymy pierwsze kiełkujące roślinki.

9.

Teraz tylko pozostaje nam żarliwa modlitwa, składanie ofiar na ołtarzach czy kto tam jakie rytuały woli. Wszystko w intencji sterylności kultur. Już po tygodniu okaże się, czy przypadkiem nie wysialiśmy ponadprogramowych grzybów i bakterii.

10.

Na koniec jeszcze zdjęcia około 3 miesięcznych kultur, na których już widać maleńkie roślinki. Ja na swoje zielone stworki muszę jeszcze poczekać :)

  • Facebook - Grey Circle
  • Pinterest - Grey Circle
  • Instagram - Grey Circle