• Facebook - Grey Circle
  • Instagram - Szary Koło

Najchętniej czytane

Najnowsze wpisy

Szukaj na blogu

Ogród na końcu świata czyli wizyta w Królewskim Ogrodzie Botanicznym na Tasmanii

Zanim na dobre zorientowałam się, że gdzieś wyjeżdżam, już siedziałam z walizką na lotnisku, z biletem w ręku i lekką irytacją przed dwunastogodzinnym lotem. Kierunek Tasmania. Plan na pobyt w Hobart, stolicy wyspy - wizyta w Królewskim Ogrodzie Botanicznym. Odwiedziłam, zobaczyłam i zakochałam się w tym miejscu.

Tasmania przywitała mnie przepiękną wiosenno-listopadową pogodą (tak, tak nie wszędzie listopad oznacza deszcze i słoty), idealną na wycieczkę. 2-kilometrowy spacer z centrum Hobart do Ogrodu Botanicznego zajął mi około godziny, ale przyznaje, że ślimacze tempo było wymuszone okolicznościami przyrody. Cóż, po prostu moja ścieżka wiodła przez park "The Queens Domain", z którego rozciągały się przepiękne widoki na ujście rzeki Derwent i górę Wellington oraz niezliczoną ilość różnych gatunków eukaliptusów. Zdecydowanie nie można było koło takich cudowności śmignąć niczym Struś Pędziwiatr.

Przekraczając bramę Ogrodu, wchodzi się do zupełnie innego świata, pełnego kolorów, zapachów i pozytywnego nastroju. Miejsce to zostało założone w 1818 roku i jest drugim najstarszym ogrodem botanicznym w Australii (Ogród Botaniczny w Sydney powstał zaledwie dwa lata wcześniej). Prawdopodobnie dlatego spacerując przez park czuć historyczny charakter tego miejsca. Zachowano pierwotną kompozycję parku i wiktoriańskie zabudowania, najstarsze rośliny w kolekcji pochodzą z początków dziewiętnastego stulecia. Elementy małej architektury to głównie połączenie czerwonej cegły, lokalnie pozyskiwanego bazaltu i piaskowca co nadaje miejscu bardzo naturalny i szlachetny wygląd.

Obecnie Ogród zajmuje powierzchnie 14 hektarów, na których skupiono kilkadziesiąt sekcji roślinnych m.in. ogród warzywny, ogród różany, paprociarnię, kolekcję fuksji, kaktusów, oranżerię czy ogród japoński. Zdecydowanie największe wrażenie zrobiło na mnie oczko wodne z malowniczym białym mostkiem, kaskadami wiosennych kwiatów otaczającymi brzegi oraz przepięknie kwitnącymi liliami wodnymi.

Bogata kolekcja roślin bez wątpienia stanowi największą wartość tego miejsca. Ekspozycja ponad 6 tysięcy gatunków, odmian i kultywarów roślin, które można zobaczyć w parku to prawdziwa uczta dla ogrodomaniaków. Kolekcja róż, rododendronów czy lilii wodnych zachwyci nawet najbardziej wybrednego ogrodnika. Ogród także od strony czysto technicznej może być wzorem do naśladowania. Nienagannie utrzymane rabaty, wzorcowo zadbane rośliny i idealny angielski trawnik mogą wpędzić niejednego posiadacza ogrodu w kompleksy.

Udało mi się spędzić w Tasmańskim Ogrodzie Botanicznym zaledwie kilka godzin i było to zdecydowanie zbyt mało, żeby zobaczyć wszystko, co oferuje to miejsce. Niezbyt często zdarza mi się bezgranicznie zachwycić jakimś ogrodem, ale w tym zdecydowanie można zakochać się od pierwszego odwiedzenia. Jest godny polecenia zarówno dla pasjonatów przyrody i roślin, miłośników ogrodów, jak i po prostu dla tych, którzy lubią spędzać czas na świeżym powietrzu. Jak już ktoś z Was dotrze tak daleko i zawita do Hobart to zdecydowanie powinien skierować swoje kroki do tego Tasmańskiego Ogrodu Botanicznego.

Na zakończenie kilka roślin, które można zobaczyć w tasmańskiej kolekcji.

  • Facebook - Grey Circle
  • Pinterest - Grey Circle
  • Instagram - Grey Circle