• Facebook - Grey Circle
  • Instagram - Szary Koło

Najchętniej czytane

Najnowsze wpisy

Szukaj na blogu

Dzikie męczennice

W ostatni weekend wybraliśmy się na małą wyspę leżąca ok. 30 min drogi statkiem z Singapuru- St. John’s Island.

Miejsce to w skrócie mówiąc ani ładne, ani przyjemne. Wybetonowane nabrzeże, góry śmieci, tłum ludzi (wiadomo, weekend), mało przyjemne zapachy unoszące się

z olbrzymich statków zmierzających w stronę portów. Większa część wyspy została sformatowana- czyli zrobiono to, co w Azji robi się najlepiej- skrupulatnie wyrównuje wszystko walcem, sieje trawę i kilka drzewek, koniecznie w równych rzędach. Dziką przyrodę spycha się na niewielki skrawek ziemi, skrzętnie otoczony wyasfaltowanymi ścieżkami, skąd turyści, z bezpiecznej odległości mogą upajać się kontaktem z naturą.



Bez wątpienia natura wykazuje się niesamowita cierpliwością i z uporem trwa

w wyznaczonych jej do tego miejscach. Właśnie tam znalazłam znajomo wyglądającą roślinę -Passiflora foetida. Kwiaty męczennicy są na tyle charakterystyczne, ze

z łatwością daje się je wyłowić w zielonym gąszczu. Jednak ten gatunek, spotkany przeze mnie po raz pierwszy, zaskoczył mnie wyraźnie mniejszymi kwiatami,

w porównaniu do jego powszechniej uprawianego rodzeństwa. Kolor kwiatów, także nie był tak intensywny, jak popularnych gatunków ozdobnych. Ciekawostką niech będzie fakt, że owoce tego gatunku są jadalne, choć zdecydowanie mniejsze od owoców marakui (Passiflora edulis). Jeśli przyjdzie Wam kiedyś zabłądzić w tropikalnym lesie (czego Wam nie życzę) i zgłodniejecie, a w okolicy będzie ta roślina, to śmiało możecie posilić się owocami, nie musicie również gardzić młodymi pędami i liśćmi.

  • Facebook - Grey Circle
  • Pinterest - Grey Circle
  • Instagram - Grey Circle