Storczykowy zawrót głowy


Święto Wiosny, czyli tradycyjny Chiński Nowy Rok nadchodzi dużymi krokami. Singapur zdobi się i mieni czerwienią i złotem. Dekoracje już zawisły na drzewach, bramach i balkonach. Jak co roku motywami przewodnimi nadającymi ton w dekoracyjnym rozgardiaszu są papierowe ananasy, mandarynkowe drzewka i girlandy z lampionów.

Oczywiście w tym wszystkim nie może zabraknąć dekoracji z kwiatów, im jaskrawszych, tym piękniejszych...tradycyjnie są to chryzantemy, aksamitki, amarantusy, helikonie i oczywiście storczyki. Po te ostatnie wybraliśmy się w minionym tygodniu na kilka plantacji na obrzeżach miasta. Oczywiście nie skończyło się tylko na podziwianiu wyjątkowo okazałych orchidei, specjalnie przygotowywanych z okazji zbliżającego się święta. Nie byłabym sobą, gdybym nie zanurkowała głębiej w poszukiwaniu może i mniej urodziwych, ale chyba bardziej intrygujących niż hybrydowe phalanopsisy czy dendrobia, ‘dzikich’ gatunków. Przezornie w portfelu zostawiłam niewielka, odliczona kwotę, ot tyle, żeby zaspokoić tylko ułamek własnego chciejstwa i nie wrócić do domu z pustymi rękoma. Na szczęście wiedząc, na co będę narażona, zabrałam ze sobą aparat, żeby uwiecznić to wszystko, co mieć chce, a nie za bardzo na to pozwalają warunki.

Singapur to bez wątpienia królestwo tropikalnych orchidei i takie właśnie dominują

w tutejszych szkółkach. Przede wszystkim są to dendrobia i vandy. Świetnie znoszą wilgotny i gorący klimat panujący tutaj przez cały rok. Większość producentów skupia się właśnie na produkcji tych dwóch rodzajów w nieskończonej ilości gatunków i hybryd. Mniej popularne, ale również obecne są phalaenopsisy (nieliczne gatunki, głównie pochodzące z Borneo, Javy i Sumatry), epidenra, oncidia i cattleye. Gatunki te świetnie sprawdzają się w uprawie na wolnym powietrzu, niektóre wymagają jedynie lekkiego cieniowania, aby słońce nie paliło wrażliwych liści.

Chociaż tropikalny klimat sprzyja uprawie olbrzymiej liczbie gatunków, są i takie jak phalaenopsis czy paphiopedilum, które stanowią duże wyzwanie ze względu na panujące na zewnątrz temperatury. Popularne, wielkokwiatowe phalaenopsisy są uprawiane w specjalnie do tego przystosowanych pomieszczeniach, gdzie utrzymywana jest niższa niż na zewnątrz temperatura. Większość phalaenopsisów jest sprowadzana z Tajwanu, rzadko, która plantacja rozmnaża je samodzielnie

w Singapurze.

Przez cały dzień udało nam się odwiedzić pięć plantacji. Od godziny 11 zwiedzanie stało się mniej przyjemne, głównie ze względu na lejący się z nieba żar. Zdaje się, że temperatury były dość wysokie, bo od czasu do czasu nawet aparat fotograficzny odmawiał współpracy. Mimo tych drobnych niedogodności, dzień był cudownie udany. 'Rolniczy' rejony Singapuru to mały skrawek wyspy, wyglądający trochę jak nie z tego świata. Bez wielkomiejskiego gąszczu, wysokich budynków i tłumów ludzi, wyjątkowo nie przystaje do wizerunku kreowanego na potrzeby turystyki. Tym wszystkim, którzy odwiedzą Singapur, polecam to trochę zapomniane przez czas miejsce.